Podczas świąt zeszłorocznych zjechała się do mnie cała rodzina. Tradycyjnie wigilia, pasterka, prezenty, w drugi dzień świąt wspólne rozmowy, oglądanie filmów i te sprawy. Każdy chciał zobaczyć kasetę z naszego ślubu. Oczywiście jeszcze nigdy nie było tak, żebym przez całe święta nie zrobiła czegoś głupiego. Dwa lata temu potknęłam się o krzesło i wylądowałam na stole wigilijnym, przewracając znaczną część potraw. Innym razem niosąc gorący barszcz poślizgnęłam się na dywanie, upadłam i cudem uniknęłam poparzenia. Z kolei parę lat temu przewróciłam niechcący całą choinkę, bo zaczepiłam się o nią materiałem spódnicy i niestety cała strona przednia choinki była z pobitymi bombkami i ozdobami. Tym razem kiedy już cała rodzinka w komplecie siedziała u mnie na kanapie, czekając aż włączę film – wylałam na wideo wodę, bo szturchnęłam kwiaty i można było się pożegnać z oglądaniem kasety, ponieważ wideo od środka napełniło się wodą. Cała rodzina była na mnie wściekła, bo tak bardzo chcieli pooglądać moje wesele i między innymi z takim zamiarem do mnie przyjechali.